środa, 5 września 2012

Skrzyneczka na klucze


Zazwyczaj mam problem ze zdjęciem przed... Tu jeszcze w miarę zmieściłam się w czasie możliwym do cofnięcia;)


Wiocha totalna -wiem, ble :) Ale kiedyś dostałam, a że taki sprzęt był potrzebny to wisiało w przedpokoju... A że jakoś miesiąc temu stwierdziliśmy, że 4 lata bez malowania to czas stracony (i nie ważne że ścianie nic nie jest;) to się nawinęła okazja do zmiany i nawet długo nie musiałam myśleć jak to będzie:)


Po pierwsze urwać i oszlifować – wszystko odstające znikło, a i tak przy malowaniu kawałki farby spodniej zaczęły odłazić... Trudno, nie poddajemy się;)


Na zdjęciu róż wygląda nieco wściekle... W korytarzu wygląda trochę lepiej;) No po prostu musiałam mieć bollywoodzki przedpokój i już! Nie wiem czemu po wprowadzeniu się od razu tego nie zrobiłam, bo jest naprawdę dużo lepiej niż jakiś smętny wrzos...


No bądź co bądź – mój ukochany symbol się na nim pojawił, bo mimo że jestem obrządku katolickiego mocno w karmę wierzę. I wędrówkę dusz – bo przecież Niebo byłoby za dużą kumulacją energii, a jak każdy ekolog wie - obowiązuje przemiana materii i przepływ energii :)

2 komentarze: