niedziela, 8 marca 2015

Mały patriota lokalny ;)

Przy Ssaku nr 1 mieliśmy "karuzelkę" w postaci wiatraczka. A żeby się ruszał i nie trzeba było płuc marnować, napędzny był miniaturkowym wiatraczkiem elektrycznym ;) Przy Ssaku nr 2 wymiękliśmy i kupiliśmy w komisie karuzelkę profesjonalną na sprężynkę...


Nuuudaaaa... Wpasowuje się idealnie w dizajnerskie wnętrza, ale jakaś atrakcja dla dziecka to jest? Chyba nie...
Mama Gniewka długo myśleć nie musiała, co trzeba z tematem zrobić :) Użyła nieco badziewnej naprasowanki przeznaczonej do druku w domowej drukarce.


Plastikowego breloczka...


I Gryfków ze sklepu z pamiątkami i chyba już nie nuda pod tym leżeć? :)


Młodemu chyba się podoba. Siostrze z resztą też ;)


poniedziałek, 9 lutego 2015

Kiedy Ssaki śpią...

... masz szansę na pięciominutowe robótki ;)
Bierzesz pare zwykłych gumek do włosów, kilka guzików i plączesz, plączesz...


I masz eleganckie i takie gumki do włosów :) Ulubieńcami pociechy stały się biedronki i nic to, że kolorem do stroju nie pasują ;)

czwartek, 5 lutego 2015

Znowu jakoś nie tak...

Post wielce archiwalny, znaczy ze szkiców wygrzebany ;) Czapka została ofiarowana babci - na pewno nie będzie jej modnie nosić, ale będzie ;) Na mojej głowie na spacer nie wyszła...

Założenie zdaje się było jakieś inne. I miało to to się porządnie trzymać głowy... Nigdy nie ogarniałam, jak to się dzieje, że innym dziewczynom czapki/chustki ze łba nie spadają, jak mają je gdzieś na czubku założone. Na klej czy przyssawkę? Albo mój się gdzieś za wcześnie kończy ;)


No bądź co bądź wyszła mi jakaś dziwnie rozczłapana hipsterska czapka, ale za to w kolorze ostatnio chyba moim ulubionym - turkus ciemny :) No nie licząc szarego.

Jakby kto chciał coś takiego popełnić, to ściągacz jest zrobiony:
1 rz.: PLPLPL...
2 rz.: PPPPPP... ileś tam rzędów, robione na okrągło.


A potem tradycyjny ryż podwójny - portowy, czy jakoś tak :P


Zakończenie na wyczucie- jedno oczko przerobione, dwa razem i trak w kółko, że trochę wyszło ryżu, trochę linii...


Skoro takie coś siłą rzeczy samo z siebie wyszło, to zastanowiłam się DLACZEGO nie zrobić by takiej czapy z teledysku...


Warkocz w poprzek sympatyczniej wyglądałby przy buzi. Ale to już ze dwa kłębki trza by dorwać :) No i trzeba by było mieć czas... Dużo czasu... I siły... Po noszeniu pół dnia 13 kilo, przez drugie pół 5,5 kg, nie chciałoby mi się jeszcze drutów trzymać, ręce wiszą do kolan ;)

poniedziałek, 2 lutego 2015

Ekspresowa robota

W dalszym ciągu nie jestem w stanie polubić jednobarwnych bluzek dla dzieciaków. Kto to w ogóle wymyślił? A jak już ma kolor świnki Peppy, to w ogóle pozbyć się tego jak najszybciej z zasięgu wzroku ;)
W jednym nam karma sprzyja - ciuszki dla Ssaka nr 1 płyną szerokim strumieniem ;) I czasem zdarzy się jakiś niewypał. Za ładne żeby się pozbyć, ale nie takie jakby się nosić chciało.... No i ostatnio pojawiło się takie bezpłciowe coś...


Wyobraźnia teraz u wszystkich się włącza - piątkowy wieczór, godzina dwudziesta, a dzieci już śpią. No cud normalnie ;) Przecie łone wcześniej jak o 21:30 nie zasypiają... No ale nie ma co wydziwiać, trza korzystać. I tak oto po jakiś 10 minutach bluzka zyskała nowe oblicze...


No i już dziś można opublikować, bo też jest 5 minut wolne ;)
Taaak, wiem... Wpycham moją niespełnioną miłość dziecku do głowy - ale cóż ja na to poradzę, że do wieży Eiffel'a mam słabość i gdybym miała więcej kasy, kupiłabym wszystko co popadnie, byle by ona na tym była ;) Sobie tak myślę, że na 10 rocznicę ślubu pojedziemy z mężem na wycieczkę. Jakimś tanim lotem, na jeden dzień ;) O ile wcześniej się nie pozabijamy, czy jakieś inne przyjemne rzeczy ;)

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Jak coś, to żyję ;)

Kiepsko, bo kiepsko, ale żyję ;)
Ssak nr 2 okazał się sportem ekstremalnym, kontakt z rękodziełem ogranicza się do wyjęcia Burdy ze skrzynki pocztowej i to ręcyma męża, więc cóż...
Kiedyś się jeszcze zobaczymy, teraz idę spać ;)

sobota, 6 grudnia 2014

Do leśnego pokoju

Drewniane poduszki sztuk dwie ;)


Tym samym materiałem wyścieliliśmy sufit łóżka piętrowego. Leżąc na parterze mam głupie wrażenie, że te pniaki spadną mi na głowę ;) Na szczęście dzieciaki długo nie obejrzą jeszcze "Oszukać przeznaczenie" :D


wtorek, 25 listopada 2014

Z dwu stron

W tym roku jestem mega ekspres prezentowy i właściwie wszystko będzie załatwione w listopadzie :) Normalnie cud-miód, bo kolejki grudniowe nigdy nie były w moim guście.
Planowałam więcej cusiów rękodzielniczych, ale co do czegoś siądę, to po 5 minutach mi się odechciewa. Tak więc komplet pościeli powstał bez zastanowienia i ekspresem. Babcia kupiła łóżeczko jedynie z materacem, to trza było podnieść komfort spania lalom ;)


Z jednej strony ptaszkowa flanelka.


Z drugiej kocia bawełna.


Jedynie zamek podpatrzyłam w córciowej pościeli jak go wszyli, co by wtopy nie zaliczyć, działa :>

poniedziałek, 17 listopada 2014

Z ogonkami ;)

No i chyba by było na tyle, jak chodzi i ostatnią wzmożoną działalność ;) Chyba, że mnie coś oświeci i będzie mi się chciało zrobić. No i będzie czas...
Po któryś tam "Piratach z Karaibów" wzięło mnie na syrenki ;) I se uszyłam, no a właściwie to dziecku ;)


Miałam jakiś bardziej skomplikowany plan, ale nie wiem czy mi się chce... Murzynce by się przydał jakiś kwiatek we włoski...


 Może by się przydały jakieś wodorosty do kiteczek...



W ich środku jest niespodzianka - koraliki, dzwoneczki i takie dziwne coś - kulka z drucika, która się zgniata.


Pierwszy raz użyłam minki i stwierdzić muszę, że to całkiem przyjemny dodatek do takich wynalazków :) Ale generalnie go nie cierpię, fuuu siepiące się badziewie w kosmicznej cenie ;)

niedziela, 16 listopada 2014

Co się odwlecze...

To ponoć nie uciecze ;) Ja nie wiem dokładnie kiedy tą lalkę uszyłam, ale na pewno jeszcze za czasów raczkowania dzicioka - taki nowy sposób odmierzania czasu? ;) Czyli generalnie dawno, dawno temu.


Jakoś mi się niespecjalnie podobała i nie miałam na nią pomysłu. Dostała sweter, czapkę i getry, i ot tyle całej roboty. Dopiero ruszyły mnie wyrzuty sumienia, że taka nie wykończona, kiedy zaczęłam szyć kolejne dwie lalki z tego samego wykroju ;)


Trochę krzywo mi się czapka przyszyła, ale trudno się mówi. Został mi jeszcze samczyk do wykończenia, też z czasów raczkowania ;) Ale on ma tylko sweter i łysinę, będzie trzeba się bardziej zmóżdżyć...