Maluję. I przy niektórych moich pomysłach mam ochotę walnąć się czymś ciężkim w głowę... Na przykład przy tym...
Niby proste. Ale... GUZIK PRAWDA :D Co ja się nakombinowałam, jak koń pod górę, na pińcet razy, bo przez dzieci nie da się usiąść i po prostu zrobić, nie? ;) Ale jest. I miałam pomocnika - ołówek termotransferowy Koh-I-Noor. Bez niego bym się nie podjęła tego głupiego tematu ;) Jakby kto potrzebował takiej wiedzy, to wygląda na koszulce jak kalka i się spiera normalnie.
Za to drugi projekt przebiegł szybko i bezboleśnie ;)
I pojechał wczoraj na Europę, może za dwa tygodnie wróci. No mówiłam, że moje dzieła coś ostatnio w domu nie usiedzą ;)
Bez bicia się przyznaję, że ani pierwszego, ani drugiego sama nie wymyśliłam. Ot ostatnio nie mam kreatywnego okresu...


















