poniedziałek, 7 października 2013

Uszyłam mei-tai :>

Po pierwsze – z pachworkiem i kołderkami się nie zaprzyjaźnię na bank... Mimo, że podoba mi się jak cholera. Ale ma jedną największą wadę – pikowanie. O drugiej pt. ceny ładnej bawełny nie wspomnę. Brzydka mnie nie interesuje. Jak doszłam do takiego wniosku? Zaraz się objawi :)
Dziecko mi podrosło, a w planach zawsze na ten okres było nosidło mei-tai. Więc się wzięłam do szycia. Próbne poszło łatwo i ekspresem, więc strzeliłam mężowi pewniaka „dwie godziny i będzie”. Mhm... Dwie godziny to ja same paski przewracałam... Ale tak to jest, jak se człowiek wymyśli tak gruby materiał... Nie wiem co to – grubsze nieco od tradycyjnych jeansów. Już się cieszę samą myślą, że z tego skroiłam mężowi płaszcz...
No bądź co bądź, kiedy przeszło do pikowania odkryłam pare rzeczy o których nie wiedziałam, np. zacznij debilu od środka i nie zszywaj brzegów, no ale było już za późno. Tak więc wyszło nieco nie tak jak miało być... Nieee... Pikowanie nie dla mnie...



Na dodatek szelki są nieco za nisko – znaczy pod pachami... Ja się zastrzelę... Na szczęście nie był to strasznie drogocenny materiał, a w planach i tak miałam więcej niż jedno na wypadek prania i wersja damska/męska, bo mój mąż wzniósł stanowczy protest po zaprezentowaniu, co chcę na nim naszyć ;) A ja z takim zwykłym chodzić nie będę, no bo jak to tak?! Ja z czymś zwykłym?! ;)
Bądź co bądź, to nosidło nadawać się będzie dla jakiegoś niższego spaślaczka ;) Jedyną sensowną szmatę jaką mam w domu jest już pocięta szmata na pelerynkę ;) Ale nic nie szkodzi – jest jakaś cieniowana, więc pelerynka najlepiej by się nie prezentowała, a nosidło jakoś ujdzie zanim się zbiorę i pojadę kupić kawałek szmatki na to WYMARZONE nosidło...
***
Maszyna przeżyła duży chrzest bojowy przy tym mei-tai’u i generalnie się sprawdza, ale ma niektóre takie upierdliwości, że ją mam ochotę zamordować ;) No nic... Za jakiś czas zacznę składać pieniądze na następną ;)


P.S. I sądząc po zdjęciu – wcale dziecka nie ukrywam – wzięła i zasnęła, a że stójka uciekła, bo nosidło za krótkie... Trzeba się było ratować maminą apaszką ;)

11 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Że linia produkcyjna to raczej nie :D Póki się nie znudzi, albo nie przegnie z cenami materiałów ;)

      Usuń
  2. Dwie godziny - he he he :-) Dobre. Ja tak szyłam poszewkę na kołderkę - dwa dni i będzie... Dwa dni to cięłam te diabelskie kwadraty, kolejne dwa zszywałam bo wciąż coś krzywo.

    Na praktyki z pikowania to ponoć do Jolci się trzeba zapisać - ona nauszy, wyjaśni, odtajni tajniki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no to nie trzeba byłe tyle kwadratów robić ;)
      Nieee, pikowanie nieeee... :D

      Usuń
  3. Pikowanie nie jest wcale takie straszne, co prawda na początku z nerwów można się zniechęcić, ale wszystko jest dla ludzi: ) Czekam na drugą wersję nosidła, jestem ciekawa jak będzie wyglądało: ) A ja głupia swoje pociechy na rękach dźwigałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wiem, że dla ludzi, ale nie dla mnie ;) Pewnie kiedyś się jeszcze skuszę, bo ja masochistka jestem ;)
      Jak będziesz miała następne - będziesz nosiła w nosidle ;)

      Usuń
  4. i tak szacun
    ja się dziś też czegoś nauczyłam - po pierwsze jak szyjesz zygzakiem, to gdy skończysz zmień na prosty
    po drugie - ze stopką do wszyswania zamków nie da się szyć zygzakiem
    po trzecie - stopka jest twardsza niż igła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwsze - ja po tylu latach dalej robię to samo :)
      Co do drugiego pewności nie mam, do trzeciego - święta prawda ;)

      Usuń
  5. Gniewka! Idzie Ci i tak świetnie! Ja podziwiam Twój zapał i to, że mimo mankamentów, które sama widzisz, idziesz dalej i starasz się to poprawić. Brawo! Co do pikowania. W tym przypadku, po liniach prostych to szyje się zwyczajnie, prosto i tyle! Przy grubych materiałach (z ociepliną w środku), dobrze używać stopki z górnym transportem. Ale nie wiem jaką Ty tą maszynę masz i czy masz tę stopkę. A pikowanie, takie "z ręki", no... to trochę wyższa szkoła jazdy ale... dla ludzi! Wszystkiego się można nauczyć :)
    Ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć! :)
    Gniewka... krosna jeszcze wczoraj były w Kanie i... tkałam!!! Zdjęcia pokażę na dowód! Czekam na fotki od Tomka :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń